Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2021

* * *

zwodniczymi kolejami losu sunie mój pociąg śpiewy i szepty nic mi nie pomoże kto tak szepcze kto pięknie śpiewa hymn miłości czasem pociąg wykoleja się śpiewy i szepty dokoła

* * *

jestem kobietą myślę o tym gdy układam włosy by zasłonić nimi rumieńce gdy maluję rzęsy by oczy nie płakały gdy ubieram kolorową sukienkę by zakryć to co smutne we mnie jestem kobietą myślę i uśmiecham się

rozproszenie w czasie modlitwy

mówicie że pamiętacie o mnie w modlitwach a ja nie pacierzy potrzebuję ale silnego uścisku przytulenia zapewnienia że nie na marne przesuwam muszelki różańca nimfy tańczą na mokrym piasku myślę o nich zapominając słów modlitwy

pory roku

tulipany przywodzą mi na myśl wiosnę twoje pocałunki upalne lato kwiaty zwiędły jesienią usta stygną w zimowym chłodzie

* * *

kwestia przypadku tak nieważka a jednak ciążąca świadomość bezsilności wobec losu pęta wolną wolę 

* * *

żyję w kamieniu rzuconym w wodę oddech mój tworzy kręgi łamie gładkość tafli ofiarowuje chwilową iluzję ciała stałego czas przypomniał sobie o mnie że żyję teraz galopuje by nadrobić swą wcześniejszą ospałość konie wbiegają do wody kręgi pękają żyję

* * *

czemu kłamstwo wywołuje uśmiech a prawda łzy czy nie powinno być odwrotnie? prawda przecież jest czysta i kwitnąca kłamstwo natomiast ubłocone więdnie wyrzucam kwiat kłamstwa przez okno doniczka roztrzaskuje się na chodniku płaczemy lecz z jakiego powodu? przez śmierć wygodnego fałszu czy tryumf bolesnej prawdy?

nie moje

wyuczone gesty romantyzmu zdobią nasze poranki nie uczucie lecz przyzwyczajenie kieruje nasze dłonie podsuwa ustom słowa skąd to wiem? wczoraj w nocy przez sen szeptałeś imię nie moje

wiewiórki

wiewiórki goniły się po drzewie zahaczając pazurkami o korę zerkając z rozbawieniem na ludzi stojących przy ścieżce  spoglądających na ten teatrzyk czy wiewiórki wiedzą że dzięki nim pewna smutna kobieta wreszcie się uśmiechnęła?

do tłumów

być w sobie szaleńcem strzelającym racjonalizmem przyzwoitym człowiek z kategorii zwierzę okrucieństwa zła pora bo nawet mały chłopiec chce być w sobie szaleńcem wiersz aleatoryczny

do ptaków

kos woli kochać automatycznie mogę więc zwracam cię przeciw obróbce rozumowej nie swój głos świergoczący umyka pisanie wiersz aleatoryczny

melodia

słodkie dźwięki wiolonczeli wylewają się wartkim strumieniem z okna ogród gra tak pięknie że nawet pszczoły zamarły w kielichach kwiatów obciążone zebranym pyłkiem zauroczone słodką niczym miód melodią

ciemność

z zamkniętymi oczami ciężej mi pisać ale obiecałam sobie ich nie otwierać śledzę więc wklęśnięcia na kartce litery czarny tusz rozmywa się pod moimi opuszkami to nie jest ważne i tak ich nie odczytam z zamkniętymi oczami ciężej mi pisać ale obiecałam sobie ich nie otwierać i wierzę że to dobra decyzja bo tylko ciemność czarna niczym tusz pozwoli mi uwolnić się i ruszyć z miejsca

* * *

bliżej nieba bliżej słońca i księżyca bliżej gwiazd mnie ciągnie jakaś siła której nazwać ani nie chcę  ani nie potrafię i choć jej nie znam cieszę się że jest bo to znaczy że nie do końca opustoszałam 

Danae

dzisiaj zostałam narzeczoną wiatru gdy wyszeptał mi czego pragnie nie umiałam mu odmówić słońce przypieczętowało nasze uczucie złotym objęciem